wtorek, 29 maja 2012

Rozdział 14


          Wieczorem , kiedy Liam wrócił ze szpitala nie miał najlepszych wieści . Właściwie , to nie miał ich wcale . Lekarze nie powiedzieli mu nic pewnego , a Harry , kiedy tylko się obudził został przewieziony na badania .
          Lou miał ochotę wsiąść w pierwszy lepszy autobus i pojechać do Harrego . Zdawał sobie sprawę  ,że ten pewnie cały czas miał robione badania , albo po prostu spał . Mimo tego chciał czuwać przy jego łóżku i modlić się , aby wszystko było okej .
 -Hej , wszystko będzie dobrze – powiedział Zayn klepiąc go pokrzepiająco w ramię , chociaż czasem sam w to wątpił .
Niall , który od jakiegoś czasu był w domu usiadł obok Lou i przytulił go z całej siły .
          Następnego dnia , z samego rana Louie odwiózł Liama i Nialla do szkoły i pojechał prosto do szpitala , żeby sprawdzić co z Harrym .
Wszedł do pomieszczenia , w którym znajdował  jego przyjaciel . Chłopak leżał z szeroko otwartymi oczyma i wpatrywał się tępo w przeraźliwie biały sufit.
 -Cześć Curly – wyszeptał niewyraźnie Lou , ale wystarczyło to , żeby zwrócić uwagę loczka .
Harold spojrzał na niego i uśmiechnął się smutno .
 -Hej BooBear – odparł cicho .
Louis poczuł ciepło rozchodzące się po ciele . Wiedział , że Harry mu wybaczył …
Podszedł do łóżka i usiadł obok , na krzesełku przygotowanym dla gości .
 -Jak się czujesz? – zapytał.
          Loczek wzruszył ramionami . Poza tym , że cały czas miał ochotę spać i głowa mu pękała zdawało mu się , że wszystko jest w jak najlepszym porządku .
 -Jak żywy trup – odparł siląc się na uśmiech .
Z wczorajszej nocy nie pamiętał nic . Nic poza dziewczynami , alkoholem i marihuaną , którą palił co chwilę . Nie pamiętał co mówił , nie pamiętał jak dostał się do domu , nie pamiętał jak znalazł się w szpitalu .
 Spojrzał na Louisa i zastanowił się , dlaczego tak właściwie poszedł do tego stukniętego klubu . Dlaczego ? Bo próbował walczyć ze swoimi uczuciami do chłopaka , który właśnie przed nim siedział. Wyciągnął w jego kierunku dłoń i musnął palcami jego policzek .
 -Lou.. przepraszam cię – wymamrotał .
Oczy Tomlinsona powiększyły się do wielkości pięciozłotówek .
 -Jestem dupkiem – szatyn otworzył usta , żeby zaprotestować – Nie broń mnie . – mruknął i chciał coś dodać , jednak został skutecznie „zakneblowany” przez usta Louisa .
Harry objął dłońmi kark Lou i przyciągnął go jeszcze bliżej . Rozchylił wargi tak , aby dać znać szatynowi , że chce „czegoś więcej”.
          Niall wyszedł z klasy jako pierwszy , zaraz za nim człapał się Liam.
 -No dalej ! Chodź ! Wleczesz się jak żółw ! – poganiał przyjaciela Blondynek .
Liam przewrócił oczami .
 -Daj spokój żółwiom – mruknął i posłusznie przyspieszył.
 -Przepraszam , jeśli tylko zdążę zająć najlepszy stolik w naszej stołówce , to obiecuję , że już nigdy nie obrażę żadnego żółwia ! – zdecydował Niall .
Wymijał sprawnie każdą osobę podążającą w odwrotnym kierunku . Miał tylko jeden cel . Usiąść przy najlepszym stoliku zanim zdążą zrobić to przedstawicielki damskiej części szkoły . Dobiegł do wyznaczonego miejsca i położył na blacie swój plecak .
W tej samej chwili , na tym samym stole wylądowała również torba kogoś innego , kim okazała się Joyse.
 -Lucy – Niall uśmiechnął się do dziewczyny , a ta tylko skinęła głową , jakby słowo wypowiedziane przez blondyna było pytaniem .
 -Byłeś pierwszy – stwierdziła z uśmiechem malującym się na twarzy .
 -Jak chcesz możesz usiąść z nami – zaproponował Niall .
Lucy już chciała odmówić , kiedy odezwał się dopiero co przybyły Liam .
 -Niall ma rację . Siadaj z nami – wyszczerzył zęby , a dziewczyna pokiwała głową i posłusznie cupnęła na krzesełku .
         Zayn kręcił się po domu . Był już znudzony tą swoją głupawą chorobą i zdenerwowany sytuacją Harrego , przez co nie mógł znaleźć sobie miejsca . Poszedł do holu , żeby sprawdzić jak bardzo tragicznie wygląda w spodniach od piżamy Louisa . Niebieskie , długie , z polaru na dodatek w kolorowe misie . uśmiechnął się do swojego odbicia w lustrze i pokręcił głową , a jego grzywka opadła mu na czoło . Zupełnie jak za dawnych czasów . Kiedy jeszcze mieszkał w Bradford nawet na myśl mu nie przyszło , żeby stylizować włosy każdego ranka .
Westchnął cicho i już miał wracać do salonu , kiedy po domu rozległ się dźwięk dzwonka . Jęknął cicho , ale podszedł do drzwi i otworzył je zamaszystym gestem , mając pewność , że to Louie czegoś zapomniał . W momencie , w którym zobaczył osobę stojącą w progu , zamarł .
          Średniego wzrostu dziewczyna o długich , sięgających prawie do pasa rudawych włosach , z olśniewająco białym uśmiechem i kolczykiem w wardze. Jej niebieskie oczy błyszczały niczym dwie perełki . Znał ją . Nawet bardzo dobrze . Tylko teraz , wyglądała inaczej . Nie była już przeraźliwie chuda , jej piersi nabrały kształtów .
 -Lexie – wyszeptał , a dziewczyna uśmiechnęła się słodko .
 -Cześć Zayn – powiedziała melodyjnie , a on poczuł ukłucie w okolicy żołądka .
Pamiętał każdą spędzoną z nią chwilę , każdy pocałunek , każde wypowiedziane przez nią „kocham”. Alexandra Edwards , dziewczyna która była zawsze przy nim . Jego pierwsza dziewczyna . To właśnie z nią całował się po raz pierwszy w wieku dwunastu lat . Była wtedy dużo wyższa od niego i musiał stanąć na cegle , żeby dosięgnąć jej ust . To właśnie z nią uprawiał pierwszy seks  , dokładnie w jego szesnaste urodziny. Później powtarzali to regularnie . Byli dla siebie wszystkim , jednak widywali się z reguły w wakacje , albo w dłuższe weekendy i święta . A wszystko to spowodowane było szkołą Zayna.
Ostatni raz widzieli się w święta Bożego Narodzenia , których Zayn nie obchodził , jednak wrócił do domu , żeby spędzić choć trochę czasu z rodziną . Lecz wtedy było to spotkanie przelotne . Lexie nie miała dla niego zbyt dużo czasu , a kiedy przyjechał na Wielkanoc , okazało się , że wyjechała do rodziny . W ostatnie wakacje Zayn był w domu tylko przez miesiąc , podczas którego Lex jak zawsze była w Hiszpanii u swojej ciotki .
          Był tak zajęty wspominaniem dawnych czasów , że głos dziewczyny , który sprowadził go na ziemię , jednocześnie go wystraszył .
 -Zaprosisz mnie do środka?
Skinął głową i posłusznie otworzył szerzej drzwi . Dopiero teraz zauważył , że Lexie postawiła na posadzce przed domem dziecięce nosidełko . Poczuł ukłucie bólu , jednak nie okazał jej tego .
Zaprowadził ją do pokoju i kazał się rozgościć .
 -Widzę , że ci się powodzi – wskazał podbródkiem na ciemnoróżowe nosidełko .
Nie udało mu się jeszcze zobaczyć znajdującego się w nim bobasa .
 -Można tak powiedzieć –uśmiechnęła się smutno . – Ale jest nam bardzo ciężko bez tatusia , prawda Annie ? – spytała maluszka .
Znowu to dziwne ukłucie . Można było nazwać je jednym słowem . Zazdrość .
 -Jej ojciec musi być skończonym dupkiem – skwitował Zayn opadając na sofę . – Zostawić kogoś takiego jak ty ? – zapytał jakby sam siebie . –Ile ma ? – spojrzał na dziewczynę .
 -Cztery miesiące – odparła Lexie .
Zayn skinął głową . Wykonał w myślach obliczenia . Wyszło na to , że Lex nie miała tylko jego . Musiała kochać się z kimś innym na przełomie sierpnia i września , skoro jej córka miała teraz cztery miesiące . Teraz już nie był zazdrosny . Był zły .
 -Kiedy miałaś zamiar mi powiedzieć , że masz dziecko ? – warknął .
Alexandra zasępiła się .
 -Miałam powiedzieć ci ,kiedy tylko zaszłam w ciąże , ale twoja mama mi zabroniła . Powiedziała , że na pewno ciężko to zniesiesz . – odpowiedziała zwieszając głos .
 -Moja mama wiedziała ?! – starał się kontrolować , żeby nie obudzić dziecka .
W końcu ono nie było niczego winne
 -Owszem . Ale stwierdziła , że nie możesz zawalić szkoły … - Lexie spojrzała na zaciśnięte  na kolanach dłonie .
Do Zayna po chwili dotarło , co tak naprawdę powiedziała Alex.
 -Co ? – zapytał .
Lexie odchrząknęła i w odpowiedzi zaczęła majstrować coś przy nosidełku . Po chwili odpięła paski bezpieczeństwa i wzięła na ręce dziecko .
Zayn z początku widział tylko jej plecki . Lex zdjęła najpierw swojemu dziecku czapeczkę , która opadła bezwładnie ukazując czarną czuprynę malucha . Dziewczyna posadziła córeczkę na swoich kolanach . Przodem do Zayna .
Chłopak ujrzał najpiękniejszą istotkę na ziemi . Jej czarne oczka błyszczały niesamowicie , niczym dwa rozżarzone węgielki .
 -Zayn . Poznaj Vivianne . Swoją córkę .

-*-
Mimo tego , że nie było pod ostatnim rozdziałem 23 komentarzy , zdecydowałam się dodać ;d ale tym razem już Wam nie odpuszczę ;> 
Nie będę wyznaczać granicy , jednak chciałabym aby KAŻDY KTO CZYTA TEGO BLOGA SKOMENTOWAŁ CHOĆBY JEDNYM SŁOWEM ! 
Jest 32 obserwatorów .. To chyba już coś znaczy no nie? 
Ten rozdział jest chyba jednym z moich ulubionych ;d może dlatego , że pojawia się Lexie , która jest w pewnym sensie moją ulubioną postacią ;O 
Moje wyobrażenie Alex , możecie zobaczyć w zakładce "bohaterowie" ;D
Obiecuję , że następny rozdział będzie .. yhmm .. Dobra .. Niech to będzie niespodzianka xD
TAK WIĘC POKAŻCIE MI ILE WAS JEST , BO TO WŁAŚNIE DLA WAS PROWADZĘ TEGO BLOGA , I NIE WIEM , CZY MA TO SENS! 

W następnym rozdziale:
-Kocham cię – [...]
[...]
-Obiecaj mi , że już zawsze tak będzie – poprosił [...] zgarniając z jej czoła grzywkę . 
Uśmiechnęła się słodko. 
-Obiecuję – wyszeptała i pocałowała go . 



czwartek, 24 maja 2012

Rozdział 13


              W domu chłopaków dało się wyczuć ciężką atmosferę . Z niewiadomych dla nich powodów Harry nie wrócił na noc , a Louis nie chciał nic powiedzieć . Zamknął się na klucz w pokoju , z którego nie miał najmniejszej ochoty wyjść . Przez całą noc siedział na szerokim parapecie okna i wpatrywał się niebo pełne gwiazd . Co jakiś czas rozglądał się po okolicy. Miał nadzieję , że wypatrzy gdzieś Harrego .
              Loczek pojawił się dopiero nad ranem , kiedy Louisowi się przysnęło . Ale nie tylko Tomlinson oczekiwał jego powrotu . Niall siedział wytrwale w bujanym fotelu w salonie starając się nie zasypiać . Kiedy tylko drzwi frontowe uchyliły się , blondyn zerwał się na równe nogi i pobiegł do holu sprawdzić , co z Harrym .
             Chłopak był w opłakanym stanie . Zalał się w trupa i w ogóle nie kontaktował . Śmierdział na odległość mieszanką damskich perfum i marihuaną .
 -Coś ty człowieku ze sobą zrobił ? – wymamrotał Niall i podtrzymał go , żeby tylko się nie wyrżnął .
Zaprowadził Hazzę do salonu i pomógł mu się ułożyć na kozetce , a sam pobiegł po miskę , powtarzając cicho przysłowie : „Przezorny zawsze ubezpieczony” .
Postawił miskę przy kanapie i usiadł ponownie na bujanym fotelu . Miał zamiar czuwać , żeby tylko Harry nie udusił się swoimi wymiocinami .
             Louisowi śniło się coś dziwnego . Drgnął i otworzył szeroko oczy . Był przerażony , po linii kręgosłupa ściekały mu nieprzyjemne kropelki potu. Zerknął przez okno . Na dworze już dawno było jasno , a w domu panowała cisza . Jakby wszyscy domownicy byli pogrążeni w głębokim śnie .
Szatyn zeskoczył z parapetu i cichaczem wymknął się z pokoju , z nadzieją , że po drodze do łazienki nikogo nie spotka .
Jego modły zostały wysłuchane . Co najmniej dwie osoby przebywały właśnie w salonie , rozmawiając przyciszonymi głosami . Louie nadstawił ucha , jednak udało mu się usłyszeć tylko nic nie mówiące skrawki konwersacji . Właściwie , to słyszał tylko i wyłącznie zdenerwowanego Nialla .
 -…Nie ! Nie wiem , o której wrócił … Miałem wrażenie , że wyrzyga całe wnętrzności ..
Tomlinson zrezygnował z wizyty w łazience i wparował do salonu , zastanawiając się o kim mówił Niall . Chociaż , to było raczej oczywiste.
            Jego mina zrzedła w momencie , w którym przekroczył drzwi prowadzące do salonu . Na widok skulonego na kozetce Harrego miał ochotę płakać i wrzeszczeć za razem . Był zły i na niego i na siebie . W końcu to przez jego szczerość Hazza uchlał się jak świnia . Miał ochotę wybiec z domu i krzyczeć , że wszystko spaprał , bo wydawało mu się , że wyznanie swoich uczuć przyjacielowi coś zmieni . Już miał wychodzić z pokoju , kiedy Harry zaczął się krztusić . Z początku wydawało im się , że znowu ma mu się na wymioty , jednak z każdą sekundą ciałem Loczka wstrząsały coraz to silniejsze drgawki .
          Chłopcy byli przerażeni . Louie podbiegł do niego i pilnował , żeby nie spadł z sofy .
 -Niall! Do jasnej cholery ! CO TAK STOISZ?! DZWOŃ PO KARETKĘ ! – wrzasnął na zdezorientowanego blondyna . –LIAM ! Pootwieraj okna i przynieś mi zimne okłady ! – polecił .
Starał się nie patrzeć na bladą twarz Stylesa , rozchylone wargi  , z których wypływała dziwna maź , jakby piana , lekko otwarte oczy , w których nie było widać źrenic. Najgorsze jednak były odgłosy , które wydawał , jakby zbierało mu się na wymioty i dławił się za razem .
Do oczu Lou napłynęły łzy . Po chwili Liam przyniósł mu miskę z dwoma ręczniczkami w środku . Wyjął jeden , wyżymał porządnie i zaczął obmywać nim twarz bruneta , jednak wciąż nie ustające drgawki nie ułatwiały mu zadania .
 -Harry , co z tobą ? – wyszeptał cichutko .
 -Karetka już jedzie – oznajmił Niall wparowując do pokoju .
             Blondyn był w szoku . Miał Déjà vu .

Niewysoki chłopiec , o przerażająco błękitnych tęczówkach szedł jedną z ulic rodzinnego Mullingar . Jak zawsze , zwracał uwagę na najmniejszy szczegół w otoczeniu . Cieszył się , słysząc coraz to głośniejsze trele ptaków . Rozkoszował się każdym , nawet nędznym promykiem słońca , który oświetlał jego twarz i raził w oczy .
Kilka metrów przed nim szła dziewczyna , wysoka i kształtna brunetka z włosami opadającymi na pośladki . Jednak blondynek nie zwracał na niej większej uwagi . Wolał spoglądać w niebo , w poszukiwaniu jakiejś „luki” w chmurze , przez którą mogło wkrótce przebić się słońce . Kiedy jego wzrok padł na kobietę , leżała na ziemi , a jej ciało drgało w dziwny , nierównomierny sposób , jakby nerwy ukryte pod jej skórą stroiły sobie żarty .
Podbiegł do niej. Kilkoro przechodniów zatrzymało się jeszcze nad dziewczyną , jeden zadzwonił po karetkę , lecz żaden z nich nie wiedział co więcej może zrobić .
Blondynek instynktownie usiadł na ziemi i ułożył głowę kobiety na swoich udach , aby ta nie uderzała głową o zimny i twardy chodnik . Chwycił jej dłoń , na której znajdowała się dziwna , pomarańczowa bransoletka i przeczytał znajdujący się na niej napis .
„Jestem chora na padaczkę”
Otworzył szeroko oczy .
Kilka dni później spotkał dziewczynę , która jak się okazało wyszła  z tego bez szwanku . Jednak gdyby nie , niby bezużyteczna pomoc chłopca , mogłoby skończyć się to o wiele gorzej .

Pokręcił energicznie głową , żeby pozbyć  się wspomnień. Pocieszał się w duchu , że jeden napad padaczkowy wcale nie znaczy o chorobie .
             Zayna obudziło wycie syren ambulansu . Z początku starał się je ignorować , jednak kiedy zrozumiał , że wóz zatrzymał się niebezpiecznie blisko jego domu , wyskoczył z łóżka i w samych bokserkach popędził na dół . Kiedy zobaczył mężczyzn ubranych w czerwone wdzianka wynoszących na noszach nieprzytomnego Harrego całe powietrze uleciało z jego płuc i usiadł na jednym ze stopniu . Za ratownikami medycznymi szedł Liam. Wskazał Zaynowi , na salon , a ten , tylko skinął głową , po czym zebrał swoje cztery litery i wszedł do pomieszczenia . Niall stał na środku przyciskając do piersi szlochającego Lou . Chociaż nie wiedział co tak naprawdę się stało podszedł do nich i również przytulił , mając nadzieję , że zaraz wszystko mu wytłumaczą .
            Najgorszy dla Nialla był fakt , że ma jeszcze przed sobą lekcję hiszpańskiego z Lucy . Nie miał jej numeru telefonu , aby odwołać spotkanie , więc zabrał klucze do garbuska Liama i upewniając się , że chłopcy dadzą sobie radę, wyszedł z domu. Miał zamiar skrócić tę lekcję do minimum . Chciał jak najszybciej wrócić do domu , żeby dowiedzieć się co z Haroldem .
Dziewczyna czekała na niego przed domem . Zaparkował na podjeździe i wyszedł z auta zamykając je za sobą .
 -Odklepmy te dzisiejsze korki –mruknął zamiast powitania , a dziewczyna uśmiechnęła się krzywo i wpuściła go do środka .
             Usiadł na jasnej sofie i otworzył książkę na odpowiedniej stronie . Jednak Lucy miała inne plany .
 -Coś się stało ? – zapytała widząc , że blondyna coś gryzie .
Znała go dopiero od trzech tygodni , ale zdążyła go poznać na tyle , aby wiedzieć , że coś jest nie tak.
 -Czy to ciebie w ogóle interesuje ? – burknął Niall . –Ostatnio ,kiedy próbowałaś mi „pomóc” skończyło się to … sama wiesz jak .
Przewróciła oczami przyjmując obojętny wyraz twarzy .
 -Nie wymyślaj , tylko mów co się stało – odparła .
Niall westchnął .
 -Harry jest w szpitalu , wystarczy ?
Dziewczyna zmarszczyła czoło . Nie interesował ją jakoś specjalnie stan Stylesa , jednak zapytała tylko z czystej ciekawości .
 -Dlaczego?
-Ojeju Lucy . Nie musisz wszystkiego wiedzieć. To nie twoja sprawa. Zajmijmy się lekcją, a nie gadaniem . – Warknął Niall .
Tym razem ją uraził . Prychnęła głośno , podniosła się z sofy i podeszła do okna . Przygryzła wargę . Teraz maska , którą zazwyczaj miała przy sobie , zniknęła . Wyparowała , a Niall mógł patrzeć na prawdziwą Lucy , która posiadała uczucia. Dziewczyna westchnęła cicho i podeszła do chłopaka , po czym usiadła obok niego . Cały czas patrzyła na przeciwległą ścianę .
 -Kim my tak właściwie dla siebie jesteśmy ? – zapytał szeptem Niall .
Lucy zerknęła na chłopaka , a przed oczami miała tylko jego , w dniu , kiedy ją pocałował . Na pewno nie był już dla niej wrogiem . Był dla niej kimś znacznie więcej . Przyjacielem ? Raczej nie . Kumplem ? Na pewno nie . A więc kim ?
 -Nie wiem , Niall – odparła równie cicho co blondyn .
 -Nadal mnie nienawidzisz ?
Lucy zaśmiała się cicho i pokręciła głową .
 -Nie potrafię cię nienawidzić – wymamrotała spuszczając głowę , żeby chłopak nie zauważył jej zarumienionych policzków .
             Niall zdał sobie sprawę , co właśnie powiedziała Lucy . Odwrócił się przodem do niej i wziął ją pod brodę , zmuszając aby na niego spojrzała . Jej zielone oczy , wywołały u niego dreszcze . Uśmiechnął się delikatnie , a ona odwzajemniła drobny geścik .
 -Spróbujemy od nowa ? – zapytała .
Niall skinął tylko głową , a ona wtuliła się w jego pierś , chowając twarz w zagłębieniu jego szyi .
 -Spróbujemy od nowa –wyszeptał głaszcząc ją po włosach .


-*-
Szczerze ? Bałam się opublikowania tego rozdziału .. 
Boję się jak zareagujecie na to , co stało się z Harrym ..
Z góry chciałabym Wam serdecznie podziękować za komentarze , ilość obserwatorów  , wejścia .. 
DZIĘKUJĘ <33
Mimo tego , nadal będę Was "szantażować" .. 
23 KOMENTARZE I BĘDZIE CUD , MIÓD I ORZESZKI :D
Prosiłabym Was wszystkich o zagłosowanie w sondzie , którą umieściłam na górze , po prawej .. To dla mnie bardzo ważne , ponieważ nie mogę się zdecydować .. ;D

W następnym rozdziale :
 -Kiedy miałaś zamiar mi powiedzieć , że masz dziecko ? – warknął . 
[...]
 -Miałam powiedzieć ci ,kiedy tylko zaszłam w ciąże , ale twoja mama mi zabroniła . Powiedziała , że na pewno ciężko to zniesiesz . – odpowiedziała zwieszając głos .