niedziela, 10 czerwca 2012

Rozdział 16

          Za każdym razem , kiedy tylko spoglądał na Hazzę , na jego twarzy pojawiał się uśmiech . Mimo tego , że od ich pocałunku minęły już ponad trzy godziny , nie mógł pohamować swojej radości. Harry Styles , ten sam Haroldzik , nie odepchnął go , wręcz przeciwnie .
          Całej piątce zawsze było ciężko . Każdy z nich mieszkał w innej części Anglii a nawet Irlandii, a mimo tego uczyli się w jednej szkole. Dlaczego ? Jak ? Ich rodziców przyciągnęła oferta niesamowicie dobrej szkoły z internatem , do której uczęszczali od kiedy tylko skończyli jedenaście lat .
Harry mieszkał u swojej ciotki , na obrzeżach Londynu .
Zayn zamieszkał u babci w samym sercu miasta .
Liam dzielił lokum ze swoją pełnoletnią kuzynką .
A Louis wprowadził się do swojego ojca , który pracował w Londynie i nie widział sensu w tak dalekim dojeżdżaniu do pracy.
Niallowi niestety się nie poszczęściło i musiał zamieszkać w internacie , jednak kiedy tylko skończył szesnaście lat , jego matka zgodziła się , aby przeprowadził się do domu , który należał kiedyś do ojczyma Harrego .
Właśnie wtedy wszyscy tam zamieszkali . Jako piątka najlepszych przyjaciół .
          Wyszedł ze szkoły i rozejrzał się dookoła. Na parkingu przed szkołą stało ich wspólne auto, w którym siedział Lou. Widział z daleka uśmiechniętą twarz szatyna.
 -Liam! – usłyszał za sobą wrzask.
Zerknął przez ramię. W jego kierunku pędziła Danielle. Uśmiechnął się szeroko. Zatrzymała się kawałek przed nim.
 -Stało się coś? – zapytał.
 -Musimy się spotkać – zażądała. –Teraz mam jeszcze zajęcia ,ale proszę , bądź o szesnastej przy naszej ławce w parku – jej głos brzmiał płaczliwie.
Liam tylko skinął głową .
          Nagle stało się coś , czego nikt się nie spodziewał. Danielle wspięła się na palce i przycisnęła usta do jego warg. Zanim zdążył się zorientować , co tak naprawdę się dzieje i odwzajemnić pocałunek , dziewczyna już biegła w kierunku wejścia do szkoły , nawet na niego nie patrząc. Nie docierało do niego to , co właśnie się wydarzyło . Stał jak osłupiały i wpatrywał się w nieistniejący punkt.
 -Hej Liaś! Idziesz , czy stoisz jak ta szkapa? – wrzasnął Lou , który miał wgląd na całe wydarzenie, a w tej chwili zacieszał jak głupi .
          Lucy zaśmiała się głośno, widząc minę obrażonego Nialla . Patrzył na nią spode łba, mrużąc oczy .
 -No przecież mówię , że nie mam ochoty na nic słodkiego – powiedziała uśmiechając się szeroko , a Niall zrobił jeszcze bardziej naburmuszoną minę .
 -Kiedy ostatnio jadłaś jakieś dobre ciacho ?-zapytał układając usta w dzióbek .
No właśnie ? Kiedy ostatnio jadła coś słodkiego, poza płatkami na śniadanie ? Rok ? Dwa ? Nie słodziła nawet herbaty , z obawy , że cukier , może obrócić się przeciwko niej i sprawić , że będzie wyglądać jak kiedyś .
 -Niall . Ja nie jadam słodkiego – powiedziała szybko i niewyraźnie , ale blondyn zrozumiał .
Zerknął na zegarek , który wskazywał czternastą trzydzieści .
 -Co dzisiaj zjadłaś ? – zapytał .
Zastanowiła się chwilę .
 -Jogurt na śniadanie i w szkole jabłko – odpowiedziała , a chłopak patrzył na nią z otwartymi ustami , po czym zerwał się z fotela i chwycił ją za rękę .
Prowadził ją do kuchni . Kiedy znaleźli się w pomieszczeniu , kazał jej usiąść na krzesełku barowym i zapytał , czy nie obrazi się , jak pogrzebie jej po szafkach , po czym zabrał się za przygotowanie najwspanialszego dania , jakie potrafił przygotować , czyli naleśników . Wyliczał w myślach dokładne proporcje składników , po czym zaczął ich szukać .
Postawił na blacie karton mleka , dwa jajka , mąkę , solniczkę i miskę .
Wsypał mąkę do miski podśpiewując cicho i kręcąc tyłeczkiem , przez co Lucy cały czas się śmiała . Wbił jajka , nalał troszeczkę mleka i odrobinę posolił , po czym wymieszał wszystko dokładnie łopatką.
 -Gdzie masz patelnię ? – zapytał , a Lucy wskazała na odpowiednią szafkę.
          Minęła chwila , a na talerzu wylądowała góra naleśników.
Niall zabrał się za ozdabianie jedzenia . Wyciągnął z lodówki bitą śmietanę i polał nią placki , a potem podał Lucy .
 -Jedz – polecił uśmiechając się szeroko , a dziewczyna jęknęła . – Jedz , bo sam cię na karmię – ostrzegł wskazując na nią palcem .
Lucy warknęła coś pod nosem , ale posłusznie chwyciła za widelec i zabrała się do jedzenia .
          Liam czekał już na Danielle przy ławce w parku . Co chwilę spoglądał na zegarek , żeby upewnić się , czy przyszedł na czas . W końcu zauważył zbliżającą się dziewczynę . Nie wiedział jak ma się teraz przy niej zachować . Przybrał więc standardowy uśmiech i czekał .
 -Hej – Danielle uśmiechnęła się delikatnie .
Była wyraźnie zdenerwowana .
 -Dani , stało się coś ? – spytał ponownie , a dziewczyna pokiwała głową.
Usiadła obok niego i zaczerpnęła powietrza .
 -Liam . Ja… - bawiła się rąbkiem koszuli . –Wyprowadzam się …
Zmarszczył czoło .
 -Ale przecież … To nic strasznego , jest skype , są samoloty , pociągi – spoglądał na nią niepewnie .
 -Liam , wyprowadzam się do Australii .
Cios poniżej pasa .
Nie chciał w to uwierzyć , ale właśnie taka była prawda , okrutna i bezlitosna .
          Włożyła dwa palce do gardła i zwróciła cały obiad , który przygotował dla niej Niall . Musiała się tego pozbyć . Miała poczucie winy . Przecież , nie powinna tego jeść . Gdyby tego nie zrobiła nie czuła by się ociężale . Naprężyła się jak kotka i zwymiotowała chyba ostatniego naleśnika . Po jej policzkach spływały łzy . Podniosła się i podeszła do umywalki , żeby umyć zęby .
          Harry wrócił do domu w środę po południu . Wydawało mu się , że przywitają go rozradowani przyjaciele , jednak było inaczej . Zayn w ogóle nie wynurzył się z pokoju , Liam był wrakiem człowieka , a Niall olewał to co się do niego mówiło . Louie też nie był w najlepszym stanie , bo cały czas martwił się wynikami Hazzy , których ten nie chciał mu zdradzić , ponieważ pragnął , aby dowiedzieli się o tym wszyscy równocześnie .
 -Możemy pogadać ? –zapytał loczek Liama , Nialla i Lou .
 -Zaaaaaaaaaaayn! – wrzasnął na cały dom Louie . – Hazza wrócił i zwołuje naradeeeeeeeeeeeee !
O dziwo , wszyscy pojawili się w salonie . Jak za dawnych czasów usiedli na puchatym dywanie , wpatrując się w siebie nawzajem .
 -A teraz mówcie co się dzieje – poprosił Lou , który zdążył przewidzieć zamiary Hazzy .
Loczek chciał wiedzieć co dokładnie wydarzyło się w ciągu jego nieobecności i co było przyczyną takiej ciszy w domu .
Louie rozglądał się po twarzach przyjaciół . Spojrzał na Nialla , który tylko wzruszył ramionami.
 -Wydaje mi się , że się zakochałem – stwierdził , a na twarzach chłopców zamajaczyły uśmiechy.
Liam zaczerpnął powietrza .
 -Dani wyprowadza się do Australii – powiedział na jednym wdechu , a jego głos przy ostatnim słowie się załamał .
 -Jak to ?! –zapytał Lou rozdziawiając usta .
Zwiesił głowę .
 -Prawdopodobnie jestem ojcem – odezwał się Zayn , a wszyscy spojrzeli na niego jak na kosmitę. –W poniedziałek … Była tu Lexie .. Z córką … Moją córką …
Louis myślał , że już nic go dzisiaj nie zaskoczy . Zayn ojcem !? Związek Danielle i Liama niemający prawa istnienia ? Nic nie wywołało u niego takiego szoku , aż do momentu , w którym z ust Harrego padły cztery słowa , które pogrzebały jego poukładany świat w gruzach .
 -Jestem chory na padaczkę …
-*-
Jestem zawiedziona ;< Z ponad 20 komentarzy zjechaliście na 18 .
I powiem tyle , że to jest smutne . 
Jest 36 obserwatorów , więc wydaje mi się , że 20 komentarzy nie powinno Wam sprawić trudności :D 
Tym razem rozdział trochę dłuższy , mam nadzieję , że przypadł Wam do gustu :) 
Następny dodam w czwatek , bo wyjeżdżam na trzy dni i nie będę miała jak opublikować :D 
Oczywiście jeśli nie będzie tych 20 komentarzy , nie będzie i rozdziału . 
 Wybaczcie mi , ale tym razem nie dodam "W następnym rozdziale" ponieważ mam tylko ten i to dzięki mojej kochanej N. (swoją drogą zapraszam serdecznie na jej bloga <klik> ), która mi go przesłała , ponieważ nie mogę otworzyć ich na laptopie ;<
No to do zobaczenia przy następnym !
Kocham Was <33


niedziela, 3 czerwca 2012

Rozdział 15


          Zayn patrzył na Lexie z wytrzeszczem . Przecież to dziecko nie mogło być jego . Może i była do niego podobna ; miała taką samą karnację , identyczne , ciemne oczy i czarne włoski , ale to były tylko szczegóły , detale , które nie tylko on posiadał .
 -Żartujesz sobie ze mnie ? – zapytał całkiem poważnie .
Dziewczyna momentalnie posmutniała . Pogłaskała Vivianne po główce .
 -Nie pamiętasz ? Samochód … Tylnie siedzenie … - przerwała , bo na twarzy Zayna pojawił się cień uśmiechu .
Pamiętał .
Pamiętał każdy szczegół , każde wypowiedziane tamtej nocy słowo , każdą pieszczotę i pocałunek . Właśnie wtedy kochali się po raz ostatni . Można było nazwać to pożegnalnym seksem , bo następne spotkanie miało być dopiero na święta .

Było już po dwudziestej pierwszej . Oboje wiedzieli , że widzą się po raz ostatni podczas tych wakacji . Później musiały już wystarczyć im rozmowy telefoniczne i wieczorne pogadanki na Skype’ie. Znowu musieli się rozstać .
Zayn siedział na murku , a Lexie opierała się o jego nogi . Ludzie wokół żartowali w najlepsze , w ogóle nie zauważając , że para zamilkła . Rozkoszowali się swoją obecnością . Zayn objął rudowłosą pod piersiami i przyciągnął bliżej siebie , żeby móc oprzeć brodę o jej bark . Złożył subtelny pocałunek na jej odkrytym ramieniu.
-Nie jest ci zimno ? –zapytał szeptem , muskając ustami płatek jej ucha.
Lexie spojrzała przez ramię , zmuszając Zayna do odsunięcia głowy.
-Odrobinkę , ale nie chcę jeszcze iść . – odparła cichutko.
Chwycił jej dłoń i splótł ich palce , wiedział , że Lexie to lubi .
-Chodźmy do auta – zaproponował.
Zgodziła się .
Już po chwili siedzieli w ciepłym wnętrzu czarnego BMW Zayna. Mulat przyciągnął Lexie do siebie i przytulił z całej siły . Właśnie tego potrzebował .
-Zayn… - wyszeptała Lexie . – Chcę ciebie . Teraz . Tu . – zażądała.
Wiedział o co jej chodzi . Uwielbiał tą bezpośredniość . Inne dziewczyny , zapewne próbowałyby podniecić swojego chłopaka , aby ten przejął inicjatywę , ale nie Lex. Ona potrafiła stanąć na środku pokoju i tak po prostu oznajmić , że ma chcicę .
-Może pojedziemy do mnie ? – zaproponował Zayn .
Pokręciła głową .
-Tutaj ! –powiedziała z zaciętą miną .
Nie musiała mu drugi raz powtarzać . Przyciągnął ją jeszcze bliżej siebie , żeby wpić się w jej wargi. Wepchnął język do jej ust , dokładnie badając jej podniebienie .
W tym czasie Lexie nie próżnowała . Udało jej się odpiąć pasek od spodni Zayna, niestety na tylnym siedzeniu auta nie było zbyt wiele miejsca , więc jej ruchy były ograniczone. Zaczęła majstrować przy zamku i guziku , kiedy mulat zszedł z pocałunkami niżej , na jej szyję . Przyssał się do jej skóry , a kiedy już się od niej oderwał , pozostała na niej pamiątka w postaci malinki. Dziewczyna jęknęła , a zaraz po tym odepchnęła na chwilę chłopaka , żeby choć odrobinę zsunąć z jego bioder spodnie. Zayn uśmiechnął się do niej zadziornie . W jego umyśle , w tej chwili działo się coś dziwnego . Coś podpowiadało mu , żeby tego nie robił , jednak jego przyjaciel był już w pełnej gotowości do działania. 
Alex uwielbiała widzieć , jak potrafi wpłynąć na Zayna . Jak jej ruchy , słowa , czyny sprawiają , że chłopak nie wie gdzie jest i co robi. Właśnie w tej chwili pozbawił ją spodni , cały czas uśmiechając się szeroko. Zaczęła masować jego przyrodzenie przez materiał bokserek . Chłopak wydał zduszony jęk , a ta wyszczerzyła się triumfalnie . Wsunęła dłoń do jego bokserek i ujęła jego interes . Ponownie jęknął przeciągle , co wywołało cichy śmiech u Lex . 
Zayn , mimo niesamowitej rozkoszy , przerwał poczynania Alexandry , wyjmując jej dłoń z jego bokserek . Osunął się na siedzenie , tak , że niemal na nim leżał , a dziewczyna pozbawiła go bielizny , obnażając jego „przyjaciela”. 
Nie był jej dłużny . Zsunął z jej bioder koronkowe majtki , co nie było łatwym zadaniem , przez ilość wolnego miejsca. 
Lexie , domyślając się , co planuje Zayn , odsunęła się kawałek i pozwoliła mu na chwycenie ją za pośladki , które ścisnął delikatnie , po czym uniósł ją . Już chwilę później był w niej . Poruszała się w górę i w dół w tempie , jakie nadawał Zayn . 
Oboje jęczeli i sapali , jak po przebiegnięciu maratonu. 
Z każdą sekundą Lexie poruszała się coraz szybciej , obdarowując mulata jeszcze większą rozkoszą . Pochyliła się i pocałowała czule . 
-Kocham cię – wysapała dziewczyna , kiedy tylko Zayn doszedł .
Opadła na jego klatkę piersiową .
-Obiecaj mi , że już zawsze tak będzie – poprosił mulat zgarniając z jej czoła grzywkę . 
Uśmiechnęła się słodko. 
-Obiecuję – wyszeptała i pocałowała go . 

          Zayn przymknął oczy .
 -Nie mam pojęcia czy jest moja – wymamrotał bezdusznie .
 -A czyja ? Sama jej sobie nie zrobiłam! A jedynym facetem, z którym kiedykolwiek spałam jesteś TY ! –zdenerwowała się . –Chcesz testów ?
Ledwo zauważalnie skinął głową .
 -Dobrze – warknęła Lexie . – Będziesz je miał .
Chwyciła czapeczkę i z niesamowitą delikatnością i czułością założyła ją na główkę Vivianne. Po czym włożyła dziecko do nosidełka .
 -My już pójdziemy – warknęła . – Tylko przydałyby się próbki do badania.
Wyjęła z kieszeni malutką fiolkę i rzuciła ją Zaynowi .
          Odprowadził ją do drzwi.
 -Powiedz mi tylko dlaczego jesteś na mnie tak bardzo wściekły – poprosiła patrząc na niego przenikliwie .
Chciał wypomnieć jej wszystko , że nie odzywała się przez cały rok , że całkowicie go olała i ukrywała , że być może jest ojcem . Jednak z jego ust padło coś , czego o sam się nie spodziewał .
 -Bo złamałaś obietnicę – powiedział i zamknął jej drzwi przed nosem , zanim jeszcze zdążyła zrozumieć co miał na myśli .
          Nie wrócił już do salonu . Skierował się prosto do swojego pokoju , gdzie padł na swoje łóżko i zakrył twarz poduszką. W jego głowie kłębiło się od pytań . Chciał wiedzieć dlaczego jego matka zabroniła Lexie powiedzenia mu prawdy? I dlaczego Alexandra jej posłuchała ? Sięgał pamięcią wstecz . Pamiętał każdą bezsenną noc , spędzoną na rozmyślaniu o dziewczynie , którą kochał całym sobą , która z dnia na dzień zerwała z nim kontakt . Wtedy nie miał pojęcia dlaczego . Nawet przez myśl mu nie przeszło , że jego ukochana mogła być w ciąży . A co jeśli Vivianne  naprawdę była jego córką ? Jeżeli Lexie nie kłamała ? Teraz żałował , że ją tak potraktował . Sprawił , że poczuła się jak dziwka.
          Zjedli posiłek we troje . Rozmawiając o błahostkach , a nawet żartując . Niall nie mógł uwierzyć , że słyszy śmiech Lucy . Może i nadal zachowywała się w stosunku do nich z dystansem , lecz sam fakt , że rozmawiała z nimi z własnej , nieprzymuszonej woli był bardzo pocieszający.
 -Hej, Lucy . Niall wspomniał nam , że masz zrobić o nas film – zagadnął Liam .
 -Dokładnie – Lucy pokiwała głową . – Chciałabym zacząć jak najszybciej nagrywać dodatkowe materiały , ale jest to w tej chwili niemożliwe , skoro Harry leży w szpitalu – powiedziała .
Chłopcy pokiwali głowami.
 -Ale to , że Hazza jest w szpitalu nie oznacza , że zrezygnujemy z lekcji hiszpańskiego – stwierdził pogodnie Niall .
Lucy momentalnie się zarumieniła , co nie uszło uwadze Liamowi . Szatyn uśmiechnął się pod nosem i zamilkł pozwalając Niallowi i dziewczynie na swobodną rozmowę .
 -To kiedy się widzimy ? – zapytała nieśmiało .
 -O której kończysz ? – odparł blondyn
 -Mam jeszcze trzy lekcje .
 Chłopak klasnął w dłonie i uśmiechnął się szeroko .
 -To co powiesz , żebyśmy ze szkoły poszli prosto do ciebie ? – zaproponował .
Na twarzy Lucy pojawił się uśmiech . Pokiwała tylko głową .

-*-
Hej ! XD Rozdział jest krótki, za co naprawdę bardzo Was przepraszam :) 
Jestem wdzięczna za 24 komentarze pod poprzednią notką ! <33
I mam nadzieję , że teraz nie będzie gorzej :D 
Dziękuję również, za głosowanie w sondzie .. Wygrał Narry , ale jeszcze nie wiem czy to właśnie ten bromance będzie w następnym opowiadaniu ! Z góry mówię , że NIE będzie to opowiadanie o związku gejowskim tylko czymś na podtyp tego , z tym , że nie będzie on o Niallu , lecz o Louisie ;D 
Chciałabym również przeprosić za to, że jest tak mało Lucy i obiecuję , że wkrótce się to zmieni ;) 
Mam nadzieję , że ten rozdział przypadł Wam do gustu ! XD

W następnym rozdziale:

 -Hej – Danielle uśmiechnęła się delikatnie . 

Była wyraźnie zdenerwowana . 
 -Dani , stało się coś ? – spytał ponownie , a dziewczyna pokiwała głową.
Usiadła obok niego i zaczerpnęła powietrza .  
 -Liam . Ja…