piątek, 31 sierpnia 2012

Rozdział 32


Ten rozdział nie wyszedł.. Ale nie chciałam go pisać na nowo, więc dodaję w tej postaci. 
Następny dodam 4 września. 

WBIJAJCIE NA BLOG, KTÓRY PROWADZĘ Z EMMĄ, WŁAŚNIE POJAWIŁ SIĘ 2 ROZDZIAŁ 

-*-

Oddał pocałunek i zanurzając palce w jej włosach przyciągnął ją bliżej, żeby go pogłębić . Koniuszkiem języka przesunął po jej wardze. 
Już wybrał. 
Nie wiedział , czy Lucy robi to , bo naprawdę tego chce . Jednakże to była jednyna kobieta , z którą mógłby stracić cnotę .
Nie chciał się spieszyć . 
 -Chodźmy do ciebie - wymamrotała Lucy i zanim zdążyła wstać , Niall trzymał ją w ramionach i niósł do swojej sypialni. 
Jego serce tłukło się w piersi , miał wrażenie , że zabrakło mu języka. Nie potrafił nic powiedzieć . Kiedy kładł ją na swoim łóżku przełknął głośno ślinę. 
Ale chciał tego. 
Położył dłonie na wysokości jej głowy i składał czułe pocałunki na jej szyi . Obawiał się tego , co wyniknie z tej nocy. Bał się , że może zrobić jej krzywdę. 
 -Lucy .. - odsunął się na moment . 
 -Coś nie tak? Jeśli nie chcesz .. 
Przerwał jej wpijając się w jej usta . Muskał wargi Lucy z pasją . 
W tym samym czasie jej dłonie powędrowały na jego kark , po czym sunęły coraz niżej . Podwinęła delikatnie koszulkę Nialla , którą po chwili zdjął i odrzucił w kąt . 
Nie interesowały go jego rządze, tylko bezpieczeństwo Lucy. Robił wszystko powoli , tak jak podpowiadał mu instynkt. Nie narzucał się . Kiedy zdjęła swoją bluzkę zobaczył nadal sterczące żebra i wyraźnie zarysowany mostek . 
Przełknął głośno ślinę . .
Mimo tego ją kochał . 
Pochylił się i złożył czuły pocałunek na jej kości miedniczej i podążał coraz wyżej , całując dokładnie każde żebro po stronie jej serca . Przeniósł się na szyję , potem żuchwę. 
Poczuł jak Lucy odpina pasek od jego spodni. 
Uśmiechnął się i przeszkodził jej , całując jej usta . Jednak nie na długo , już po chwili pomógł jej zsunąć ze swoich bioder spodnie i odrzucił je na n bok , po czym zrobił to samo z jej spodniami .
Nie potrafił zrobić kolejnego kroku . Obawiał się , że coś wyjdzie nie tak , że schrzani całą atmosferę , jaką zbudowali , że zrobi coś źle i Lucy będzie odczuwała ból. 
Lucy ujęła jego twarz w dłonie , zmuszając go , żeby spojrzał w jej oczy.
 -Niall, nie myśl o konsekwencjach. Liczy się tu i teraz.
Skinął głową. 
Wsunął dłonie pod jej drobne ciało i najdelikatniej jak potrafił , rozpiął jej stanik , który odłożyła gdzieś obok nich. Mimo tego , że tak cholernie się bał , jego oczy błyszczały ze szczęścia. 
Wrócił do całowania jej ust . Nagle , ku zdziwieni Lucy , jej chłopak odsunął się od niej i usiadł na krawędzi łóżka . Chowając twarz w dłoniach. 
Zbliżyła się do niego i pogładziła po plecach . - Niall , co się dzieje?
 -Boję się , że zrobię ci krzywdę. - Wyszeptał kręcąc głową. 
Uśmiechnęła się pod nosem i nie myśląc za wiele odciągnęła dłonie Nialla od jego twarzy. - Chcę tego jak jeszcze nigdy dotąd. Nie musisz się obawiać . 
Zaczerpnął głośno powietrza i wrócili do poprzedniej pozycji. 
Już się nie bał . Zaczepił palcem o gumkę jej koronkowych majtek , po czym zsunął je z jej bioder. 
Jego bokserek pozbyła się sama . 
Spojrzał na nią po raz ostatni , chcąc upewnić się , czy naprawdę tego pragnie . Ledwo zauważalnie skinęła głową.
Wystarczył jeden ruch .
Do uszu Nialla dobiegł głośny jęk i zaraz po tym paznokcie Lucy wbiły się z całej siły w jego plecy.
Teraz stali się jednym. 
Ranek przyszedł stanowczo za wcześnie. Lucy nie chciała jeszcze wyjeżdżać . Pragnęła zostać z Niallem , spędzić z nim każdą możliwą chwilę . Wrócić do szkoły , której jej strasznie brakowało . Już od dawna nie miała kontaktu z Clary, nie mówiąc już nic o Charlotte . Pragnęła wrócić do starego życia , które tak naprawdę sama zniszczyła . 
Pożegnanie było czymś , co pragnęła odłożyć na później. 
Zarówno Lexie jak i Cath nie potrafiły powstrzymać łez , kiedy ją przytuliły , nie mogły puścić . Jej matka ledwo stała na nogach , miała rodzić już wkrótce, więc Lucy przytuliła ją tylko i ucałowała w policzek . Kiedy jej ojciec przygarnął ją do piersi , nie miała ochoty od niego odchodzić , ale pozostało jej najgorsze . Nie mogła wydusić z siebie żadnego słowa , którym mogłaby pożegnać się z Niallem . Szczególnie po tej nocy. Wybuchła panicznym szlochem i przylgnęła do jego piersi. Blondyn gładził ją po głowie , próbując jakoś powstrzymać łzy napływające do oczu. 
 -Skarbie , już niedługo się spotkamy - wyszeptał i pocałował ją w czoło. - Kocham Cię .
Zadarła brodę . 
 -Ja ciebie też . Nawet nie wiesz jak bardzo . 
Wspięła się na palce , żeby pocałować go po raz ostatni przed wyjazdem. 
 -Do zobaczenia .
Wycofała się do auta , którym przyjechała jedna z wolontariuszek z kliniki. 
Powitał ją uśmiechnięty Nathan . Przytuliła go i mimo łez płynących po policzkach , uśmiechnęła się w stu procentach szczerze . 
 -Jak wesele? - zapytał . 
 -Nie mogło być lepiej . 
Usiadła na swoim łóżku i położyła dłoń na piersi , tam gdzie znajdował się wisiorek . 
Nathan uśmiechnął się szeroko. 
 -Cieszę się . Rozmawiałem z lekarzem i powiedział , że jeszcze trzy kilo i mogę wracać do domu , pod warunkiem , że będę systematycznie sprawdzał stan mojego zdrowia . - Wypiął dumnie pierś. 
Lucy pisnęła głośno i przytuliła go z całej siły . 
 -Tak bardzo się cieszę !
Minął kolejny tydzień , podczas którego Niall nie mógł znaleźć sobie miejsca. Kroczył z kąta w kąt. Nie miał żadnych wieści o Lucy , ale miał nadzieję , że już wkrótce się spotkają , że znowu będzie mógł powiedzieć jak bardzo ją kocha . 
Pierwszy maja okazał się najgorszą datą w jego życiu. 
Usłyszał dzwonek telefonu . Kiedy na ekranie wyświetlił się nieznany numer , odebrał od razu , z nadzieją , że dzwonią z kliniki , żeby poinformować go o zdrowiu jego dziewczyny. 
Nie pomylił się.
Jednakże dzwonili z innego powodu. 
 -Witam , czy rozmawiam z Niallem Horanem? - usłyszał damski głos. 
 -Przy telefonie, słucham?
Kobieta w słuchawce westchnęła cicho. 
 -Byłabym wdzięczna gdyby pan usiadł . 
 -Ale o co chodzi? Wypuszczacie Lucy? - zapytał rozochocony. 
 -Przykro mi, ale Lucy...
Reszta słów stała się białą plamą w jego pamięci . 
Nie wierzył. 
 -Pani sobie stroi ze mnie żarty , prawda? - zapytał szeptem , bo nie mógł mówić głośniej , przez łzy . 
 -Zgon nastąpił kilkanaście minut temu ...
Nie musiała mówić nic więcej . 
Z gardła Nialla wyrwał się szloch . Telefon wypadł z jego ręki . Osunął się po ścianie na podłogę . Objął rękoma kolana i schował twarz . 
 -Niall , co się dzieje ? - zapytał Harry wchodząc do holu . 
Zrozumiał , w momencie , w którym blondyn na niego spojrzał . W gardle bruneta powstała ogromna gula , której nie mógł przełknąć . Jego oczy zaszły łzami . Przyklęknął obok swojego Irlandzkiego przyjaciela i przytulił go z całej siły , płacząc razem z nim . 
Wieść szybko rozniosła się na cały dom. Ten dzień pogrążył wszystkich w rozpaczy , jednak nic , nawet rozpacz matki nie mogła równać się z tym , co przeżywał Niall. Nie mógł uwierzyć , nie miał pojęcia jak do tego doszło. Przecież zdrowiała , a może to były tylko pozory? Płakał każdy. Liam, Zayn, Louie również nie mogli powstrzymać szlochu. 
Lucy była im wszystkim naprawdę bliska. 
Jeszcze tego samego dnia Juliette dostała list od swojej córki. Rozdzierając kopertę , nie mogła pohamować płaczu . Jej dłonie trzęsły się ze zdenerwowania . Ojciec Lucy siedział obok , przyglądał się swoim splecionym na kolanach dłoniom. Nie potrafił nic powiedzieć . 
Z zamyślenia wyrwał go przytłoczony przez łzy , głos jego żony. 
 -Kochani rodzice; Na początku chciałabym Wam powiedzieć jak bardzo Was kocham. Nie wyobrażam sobie mojego życia, gdyby nie Wy, Wasza pomoc i miłość , jaką mnie obdarzyliście . Bez niej w ogóle by mnie nie było; Mamo, niedługo rozwiązanie .. Chłopiec i dziewczynka , tak bardzo się cieszę , że jest ich dwoje , również żałuję , że ich nie zobaczę , nie będę mogła pomóc Wam w wyborze imion , jednak chciałabym Was prosić , żebyście nazwali chłopca Nathan , chłopak o tym imieniu nauczył mnie bardzo wielu rzeczy na temat życia i to on , mimo wszystko wygrał z chorobą . Pokonał samego siebie i dał radę; Tato . Będziesz wspaniałym ojcem , mój brat i moja siostra będą mieli niesamowitych rodziców . Proszę zajmij się mamą ; Macie moje błogosławieństwo; Zawsze kochająca Lucy.
Niall uspokoił się o wiele wcześniej niż jego przyjaciele , co było najdziwniejsze. Jednak w jego głowie pojawił się pomysł , który musiał zrealizować . 
Wiedział , że nie powinien w tej chwili przeszkadzać rodzicom Lucy , ale musiał . Założył swoją jedyną czarną bluzę i zarzucił na głowę kaptur po czym pojechał prosto do ich domu, nie myśląc nawet o kasku.
Dostał to czego chciał , czyli laptop Lucy i jej kamerę z całym nagranym przez nią materiałem. 
Tę noc spędził przed komputerem , kończąc montaż filmu , którego nie skończyła jego dziewczyna 



wtorek, 28 sierpnia 2012

Rozdział 31


Boże! Wybaczcie, po pierwsze za to, że tak późno, a po drugie za długość, ale te ostatnie rozdziały będą właśnie takiej długości . Będę teraz dodawała częściej , żeby epilog dodać w pierwszym tygodniu września.. 

ZAPRASZAM NA MOJEGO DRUGIEGO BLOGA <klik>

Następny rozdział: 31 sierpnia ;3

-*-

          Każda para na weselu znajdowała się właśnie na parkiecie , sunąc po nim w najlepsze i kołysząc się w rytm żywiołowej piosenki . Każda para oprócz Lucy i Nialla. Blondyn wyciągnał swoją dziewczyne na balkon oświetlony lampkami choinkowymi. Przyciągnął ja do siebie i po prostu przytulił. Zanurzył twarz w jej włosach , wdychając ich lawendowy zapach. Tak cholernie za tym tęsknił . Miał przy sobie kogoś, kogo kochał jak nikogo na świecie , kogoś , kto nieświadomie potrafił dać mu szczęście. Jeden dotyk , jeden uśmiech czy choćby spojrzenie sprawiało , że Niall czuł się jak w niebie.
Niedługo miał to znowu stracić.
Na jak długo?
Nie wiedział.
Poczuł jak w jego błękitnych oczach zbierają się łzy. Powinien się cieszyć , że ma Lucy przy sobie, ale nie potrafił. Nie w tej chwili , kiedy zdał sobie sprawę, że za dwa dni wyjeżdża. Dni bez niej były najgorszą męką . Już wolałby być z nią , tam w ośrodku , wspierać i towarzyszyć jej w walce o zdrowie , ale nie mógł . Zasady tam panujące były zbyt surowe.
 -Niall... - usłyszał cichy szept, a zaraz po tym Lucy odsunęła się od niego. - Wszystko okej?
Irlandczyk niepewnie skinął głową. - Chyba tak..
 -Wiem , że nie jest łatwo , ale damy radę . Poradzimy sobie z tym wszystkim. - na jej twarzy pojawił się blady uśmiech.
            Wszystko, każdy dźwięk, każde uderzenie w bęben przez perkusistę, każde cięższe brzmienie nadane przez gitarę basową doprowadzało ją do szału. Czuła jak jej dłonie drżą , mimo tego , że ściskała z całej siły kopertówkę . Była na głodzie od kilku dni . Przedtem , udawało się jej jakoś oszukiwać Liama. Nadal ćpała , kiedy tylko mogła . Oddała Carlosowi amfetaminę i wyszła na czysto . Nie miała już żadnych długów do spłacenia . Jej starzy znajomi już się do niej nie odzywali , a mimo tego , mimo zmiany towarzystwa , nadal brała . Chciała przestać , pragnęła być warta Liama , ale nie mogła .
 -Skarbie , co się dzieję? - zapytał szatyn pochylając się nad nią .
Cath przymknęła powieki . -Liam , ja już nie mogę . Nie wytrzymam dłużej ..
            Liam poczuł rosnącą w gardle gulę . Miał do siebie pretensję , o to , że nie umiał jej pomóc . Jego dziewczyna walczyła z nałogiem , a on mógł tylko jej dopingować .
Wyciągnął w jej kierunku dłoń.
 -Chodźmy na parkiet - uśmiechnął się szeroko .
Brunetka niepewnie ujęła jego rękę i skierowała się za nim na środek sali , gdzie goście balowali w najlepsze . Muzyka zmieniła się w wolną melodię bez słów, zarzuciła drżące ręce na jego szyję , przysuwając się do niego najbliżej, jak mogła .Zaraz po tym , poczuła jak dłonie Liama obejmują ją w talii .
Podniosła wzrok , aby wbić go w ciemne tęczówki. -Wiesz , że cię kocham? - zapytała niemal szeptem.
Liam uśmiechnął się szeroko. Po raz pierwszy , z ust Cath wypłynęły te słowa. Pochylił się nad nią .
 -Ja ciebie też. I obiecuję , pokonamy twój nałóg razem.
            Zayn kołysał się w rytm wolnej piosenki , trzymając w ramionach swoje szczęście. Lexie wyglądała przecudnie w białej sukience. Była jego aniołem.
 -Jestem najszczęśliwszym facetem na ziemi - wymamrotał zgarniając niesforny kosmyk rudych włosów Lexie i zakładając go za jej ucho. - Mam piękną i idealną żonę, cudną córeczkę . Jak skończymy szkołę , od razu znajdę dla nas mieszkanie .
Dziewczyna spojrzała na niego złowrogo.
 -Nie musisz mi składać obietnic - uśmiechnęła się . - Wystarczy mi to , że mam ciebie . O mieszkaniu pomyślimy wspólnie.
Zayn zaśmiał się cicho . Pochylił się nad swoją żoną i muskając wargami płatek jej ucha, wyszeptał:
 -I ślubuję ci miłość , wierność i uczciwość małżeńską...
Lexie przerwała mu w połowie zdania - Oraz , że cię nie opuszczę aż do śmierci.
Wtuliła się w jego pierś, po jej policzkach spłynęły łzy . Nie mogła uwierzyć , że wszystko potoczyło się tak szybko , że może nazywać Zayna mężem, że w wieku osiemnastu lat jest mężatką.
            Louis przechylił kolejny kieliszek wódki , tego wieczoru , co Harry skomentował śmiechem. Pochylił się nad nim i wyszeptał najciszej jak potrafił.
 -Dzisiaj chyba już nie mam na co liczyć - skomentował , a Lou spojrzał na niego spode łba.
 -Za kogo ty mnie masz? Przecież jestem trzeźwy - czknął głośno.
Harry odkaszlnął , żeby zamaskować śmiech. - No to co powiesz na to , żeby ujawnić się przed wszystkimi ludźmi.
 -Chcesz się ze mną pieprzyć ? Tutaj? - zapytał Lou robiąc wielkie oczy, a Harry nie wytrzymał i zaśmiał się głośno .
 -Nie głuptasie, chcę z tobą zatańczyć .
Louis teraz zrozumiał.
 -Aaaa! To trzeba było tak od razu . Chodź na parkiet ogierze - Tommo puścił Loczkowi oczko i zachichotał cicho.
Harry podniósł się , a Lou klepnął go w tyłek , po czym ruszył za nim , splatając ich dłonie ze sobą .
Oboje czuli wzrok innych ludzi na sobie . Większość z nich widzieli po raz pierwszy , dlatego też mieli gdzieś ich zdanie . Liczyła się chwila spędzona razem .
 -Kto prowadzi? - Zapytał Lou.
 -Nikt - wyszeptał Harry i przyciągnął Louisa bliżej, tak , że stykali się klatkami , po czym objął go w pasie.
Louis uśmiechnął się głupkowato i schował twarz w zgięciu szyi Harrego i poruszał się w rytm wolnej piosenki  .
            Tego wieczoru , chyba każdy odnalazł swój kawałek nieba. Każdy przebywał w nim chociaż chwilę wraz z drugą osobą , która była im przeznaczona . Był ktoś , kto nie wyglądał szczęśliwie , ale mimo tego czuł się wspaniale . Pierwszy raz od pewnego czasu miał przy sobie kogoś , bez kogo nie wyobrażał sobie przyszłości . Pewnie domyśliliście się o kim mówię . Tak , chodzi mi o Nialla . On jako jedyny nie uśmiechał się bez przerwy . Uśmiech zarezerwował dla Lucy , aby za każdym razem móc ją nim obdarzyć i w ten sposób pokazać jej , że nie ma nikogo ważniejszego nż ona .
            Ta noc należała do nich, ale nie tylko ta .
Wesele dobiegło końca o szóstej nad ranem. Jedni goście wrócili do domów bez problemu , inni musieli iść po czworaku . Jednak Lucy wspominała tę noc jako jedną z najwspanialszych w jej życiu. Na każdym krokiem dostawała w prezencie uśmiech, uścisk czy pocałunek od swojego mężczyzny. Cały ranek i południe spędziła w łóżku , u jego boku , tuląc się do jego piersi i gładząc jego szorstki policzek. Czuła się szczęśliwa . W końcu .
            Pragnęli spędzić ze sobą każdą możliwą chwilę przed wyjazdem Lucy . Dlatego też nie poszli na poprawiny . Zayn i Lexie rozumieli ich wyśmienicie . Zostali w domu Nialla , siedzieli przed telewizorem jedząc słodycze . Lucy robiła wszystko , żeby uspokoić buntujący się żołądek .
 -Niall ... jutro popołudniu wyjeżdżam i zanim to się stanie , chciałabym ci coś dać . - w tej chwili cieszyła się , że w pokoju jest ciemno , bo jej policzki przybrały barwę purpury .
Blondyn zmarszczył brwi . Nie chciał niczego od Lucy . To ona była dla niego prezentem .. prezentem od losu . O wiele lepszym niż te , o których zdarzało mu się marzyć . Zanim się zorientował Lucy pochyliła się nad nim i musnęła jego wargi .
To było zaproszenie .
Teraz wszystko zależało od niego . Mógł pójść dalej , albo nie przyjmować prezentu .
            Jak myślicie , co wybrał?